Tradycje Rybackie obszaru między Ustką a Słowińskim Parkiem Narodowym
Morze i jeziora od wieków żywiły ludzi zamieszkujących ich brzegi. Zawód rybaka przekazywany był z pokolenia na pokolenie a metody połowów udoskonalane. Rdzenni mieszkańcy tych ziem - Słowińcy kunszt rybacki opanowali do perfekcji - był nieodłącznym elementem ich życia. wszytko było podporządkowane rybaczeniu i przeplatało się z zabawą, religią, przesądami i życiem towarzyskim. Działalność rybaka jest nieprzerwana i obejmuje szereg czynności od siebie uzależnionych, w których początkiem jest wytworzenie narzędzi połowu, produkcja jednostek wodnych i ich wyposażenie. Dopiero teraz może nastąpić etap najważniejszy - sam połów i po nim eksploatacja połowu oraz konserwacja i naprawa sprzętu. Dzieci uczyły się zawodu od ojców jednocześnie wykorzystując własną pomysłowość i indywidualizm. Wszystkie proste czynności jak i kolejność ich wykonywania przy rybaczeniu z czasem stały się elementem tradycji wplecionym w codzienne życie. Ślady rybackich tradycji odnaleźć można również w architekturze - odtworzonych gospodarstwach Słowińców (Kluki), zabytkowych kościołach, domach w kratę, szopach rybackich i kapliczkach.
Podobnie rzecz się miała z rybaczeniem morskim. Już w XIII wieku na Pomorzu Środkowym istniały dwie osady rybackie, Ustka i Rowy. Rybaczenie na otwartym morzu było bardziej niebezpieczne i różniło się sposobem połowu, wykorzystywanym sprzętem i gatunkiem łowionych ryb. Bałtyk jest morzem nietypowym - jako jedyne morze na świecie nie jest pełnosłone i dlatego też zamieszkuje je mniejsza ilość gatunków ryb, osiągających mniejsze rozmiary, niż w innych morskich akwenach oraz obecne są w nim ryby słodkowodne. Wszak to usteccy rybacy oraz łowione i wędzone przez nich łososie w XIX wieku zapewniły rozbudowę usteckiego portu.
Obszar pomiędzy Ustką a Słowińskim Parkiem Narodowym to część tak zwanych ziem odzyskanych, gdzie kultywowanie rybackich tradycji, dziedziczenie łodzi i zawodu rybaka zostało przerwane. Słowińcy zamieszkujący tę ziemię od wieków zostali po II wojnie światowej potraktowani jak Niemcy - musieli te tereny opuścić zostawiając cały dobytek, w tym łodzie, chętnie przejmowany przez napływających nowych osadników uczących się dopiero zawodu rybaka. Wraz ze Słowińcami zniknęły stare, pielęgnowane przez nich tradycje. Władze PRL-u były zainteresowane jak najszybszym "pozbyciem się" Słowińców z ich ziem.
Dziś, po ponad 60 latach można mówić o pewnych tradycjach rybackich Pomorza Środkowego, które wykształciły się w swojej strukturze własności na wzór funkcjonujący na Kaszubach, jednakże same połowy z racji dostępu do otwartego morza są odmienne. Natomiast rybaczenie na jeziorach powoli ulega degradacji. Nie ma chętnych do kontynuowania tego zawodu i tym samym może zaniknąć prastary i charakterystyczny dla słowińskiej ziemi zawód będący ważnym elementem dziedzictwa kulturowego tego regionu. Wówczas tylko w Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach będzie można dowiedzieć się jak wyglądało rybactwo na tych ziemiach. Szansą dla rybactwa, kultywowania jego tradycji i wspierania rybaków może być założona w 2009 roku Słowińska Grupa Rybacka.






