Kuchnia pod Rowokołem
Obie wsie są położone u podnóża góry Rowokół. W czasach pogańskich było to miejsce kultu, do którego ściągali członkowie zamieszkującego te ziemie plemienia na obrzędy związane m.in. ze zmianami pór roku. Potem na szczycie wzgórza ustawiono kaplicę NMP, do której w średniowieczu urządzano pielgrzymki pokutne. Z góry rozpościera się przepiękny widok na dwa spore lagunowe jeziora Gardno i Łebsko, na wydmowe mierzeje oddzielające je od morza oraz na Bałtyk.
Jeziora, z których Łebsko jest pod względem obszaru plasowane na trzeciej lokacie w skali ogólnopolskiej, już przed wiekami zdominowały ten obszar - także kulinarnie. One były źródłem utrzymania miejscowej ludności. Praktycznie każdy mieszkaniec Gardny, Kluk czy Rowów był rybakiem. Każdy łowił, smażył, gotował, marynował i wędził ryby. Ślady tych rybackich tradycji przetrwały. To choćby malownicza przystań rybacka w Gardnie Wielkiej, nieopodal której znajduje się legendarny, diabelski kamień. Rybacy z przystani, jak ich dawni poprzednicy, wypływają na jezioro przed świtem, rano są już z rybami na
przystani. Część z tych ryb trafia następnie do miejscowej smażalni, położonej nad samym brzegiem jeziora. W sezonie można tu zjeść smażonego okonia, płoć, sandacza... i to przygotowanego według prostych, miejscowych przepisów. Proste, domowe dania oferuje też oberża, która znajduje się w budynku na stoku wzgórza. Gdzieś tu w średniowieczu usytuowany był gród, od którego wieś wzięła swoją nazwę. Oberża mieści w środku pokoje hotelowe i restaurację ”Pod diabelskim kamieniem”, oferującą
kuchnię domową. Właściciele zachwalają zwłaszcza swoje pierogi: ruskie i z mięsem. Z ryb dostrzegliśmy w menu – oprócz morskich, takich jak dorsz, czy halibut – mieszkańców pobliskiego jeziora: węgorza, szczupaka i sandacza. Ceny: zabójczo niskie! Jak wynika z menu publikowanego na stronie internetowej oberży w listopadzie 2011 roku, porcję jajecznicy można tu zjeść za 3,50 zł, a porcję pierogów – za 6 zł. Kulinarnymi ciekawostkami kuszą do zrobienia sobie przerwy także Smołdzino i Kluki – miejscowości, których nie powinien ominąć żaden turysta wypoczywający w pobliżu. W Smołdzinie jest muzeum przyrodnicze SPN ciekawy kościół z XVII wieku, w którym działał pastor Michał Mostnik (w Słupsku ma on swoją ulicę), wydawca katechizmów w zaginionym już dziś języku słowińskim. W Smołdzinie, niedaleko trasy wylotowej w kierunku Kluk, znajduje się Gościniec u Bernackich– spory pensjonat z restauracją obejmującą w lecie także ogród na posesji obiektu. Ciekawostką jest to, że rodzina Bernackich, prowadząca Gościniec, od kilkunastu lat współpracuje z Akademią Sztuk Pięknych w Warszawie i zaprasza do siebie studentów tej uczelni na plenery artystyczne. Prace młodych artystów zdobią restaurację, utrzymaną w rustykalnym klimacie. Kuchnia Bernackich wyspecjalizowała się zwłaszcza w daniach z dziczyzny i rybnych, w tym w grillowanych rybach takich jak łosoś i flądra. Niektóre dania robione są na specjalne zamówienie– np. faszerowana gęś, pieczona w całości. Można też zamówić dzika po słowińsku, zapiekanego z ziołami w sosie czosnkowym.
